Podawaj adres, nie plik.
Kilka niewielkich agentów, każdy zbudowany z jednej rzeczy, którą już masz — CV, instrukcji domu, cennika, ogłoszenia. Każdy dostaje własny adres. Każdy odpowiada tylko na podstawie tej jednej rzeczy, pokazuje, skąd wzięła się odpowiedź, i mówi wprost, czego nie zrobi.
Nie jeden agent, który uczy się o tobie wszystkiego. Kilku, z których każdy zna jedną rzecz — i potrafi udowodnić, skąd ją ma.
Zobacz jednego w akcji
“Starszy inżynier, platforma płatnicza. Odpowiadał za główny klaster Postgres (szczyt ~12k zapisów/sek) i runbook awaryjny.”
Sześciu z nich, a rzeczy, z których powstali, już masz.
Odpowiada rekruterom o twojej pracy, nie oddając pliku.
unlistedPokazuje mieszkanie dwudziestu osobom naraz i odpowiada każdej z nich.
publicPodaje twoją stawkę dzienną i to, na co masz czas, jeszcze przed rozmową.
publicOdpowiada o godzinach, cenach i dojeździe, więc telefon przestaje dzwonić.
publicCzyta nocną pocztę i rano podaje ci streszczenie.
privateTen publiczny. Odpowiada obcym, żebyś ty nie musiał.
publicKażdy nosi nazwę dokumentu, na podstawie którego odpowiada, a nie tego, z czego jest zbudowany. Weź te, które rozpoznajesz; reszta należy do kogoś innego.
Wszystkich szesnastu, posortowanych według tego, kto może ich znaleźć — przykłady, nie klienci. Twój powstanie z twoich własnych dokumentów.
Trzy stany, ustalane po jednym agencie naraz.
Trudne pytanie o osobistego agenta nie brzmi, co potrafi zrobić. Brzmi, kto może go zapytać — a to wybór, którego dokonujesz dla każdego agenta osobno, nigdy raz na wszystko, co posiadasz.
Chcesz, żeby go znaleziono. Jego miejsce jest na półce, której link rozsyłasz.
- Widoczny na twojej półce
- @handle otwiera się dla każdego
- Każdy może z nim porozmawiać
Chcesz dać link konkretnym osobom i nikomu więcej.
- Ukryty z półki
- @handle otwiera się dla każdego, kto go ma
- Każdy, kto ma link, może z nim porozmawiać
Jest twój. Wciąż powstaje albo nigdy nie był dla nikogo innego.
- Ukryty z półki
- @handle zwraca to samo „nie znaleziono”, co zmyślona nazwa
- Tylko ty, po zalogowaniu, w podglądzie
Prywatny agent nie odpowiada uprzejmą odmową. Jego adres zwraca dokładnie to samo, co zwróciłby zmyślony adres, więc nikt nie odgadnie, że istnieje.
Czym te nie są.
Każda linijka tutaj to coś, co moglibyśmy zasugerować, a tego nie zrobiliśmy. To też powód, dla którego dałbyś jednemu z nich adres zamiast swoich haseł.
To nie targowisko. Nie ma globalnej strony z listą wszystkich agentów i nie będzie — odnajdywanie jest z założenia rozproszone, więc twoja talia jest twoja i nikt jej nie spisuje.
To nie samodzielny pracownik. Ci odpowiadają, wyszukują i przekazują dalej. Nic tutaj nie rusza z własnej woli, by coś zrobić w świecie.
To nie system rezerwacji. Kilka kart odpowiada o dostępność; żadna nie blokuje terminu, a rejestr wprost mówi, że Kalendarz wciąż siedzi na ławce.
To nie pamięć, która za tobą chodzi. Wyszukiwanie w dokumentach, które sam odłożyłeś, to nie to samo co gromadzenie prywatnego wyobrażenia o tobie, a tego drugiego nie obiecujemy.
Nie obejdzie się bez ciebie. Każda karta stoi na materiale, który wybrałeś, i na granicach, które postawiłeś. Agent zostawiony bez opieki to demo.
Jeden dokument, jedna nazwa, jedna decyzja.
- 01
Daj mu jedną rzecz.
CV. Instrukcja domu. Cennik. Cokolwiek wciąż wysyłasz ludziom, plik po pliku.
- 02
Nadaj mu nazwę.
Nazwa staje się adresem. Zmień ją rok później, a stara nadal działa — przekierowanie, nie zerwany link.
- 03
Zdecyduj, kto może go znaleźć.
Publiczny, nienotowany albo prywatny. Możesz zmienić zdanie, a cofnięcie dostępu to jedna czynność, a nie audyt.
Niech pytania trafiają gdzie indziej.
Bezpłatny start. Twój pierwszy agent to dokument i nazwa.
Każda odpowiedź pokazuje, skąd pochodzi. Każdy agent mówi, czego nie zrobi.